7 lutego 2010r.



Nie wiem czym powinnam się zająć, żeby nie myśleć o tym, chociaż cały następny tydzień mam zajęty od góry do dołu. chociaż leżysz na schodach i widzisz tyle co martwa mrówka

Powiedz, skąd się bierze ten impuls, który nagle zmusza mnie do rzucenia świata i samej siebie w diabły. Dlaczego właściwie to wszystko się tak potoczyło, czemu tak mi w tym bardzo niby-wygodnie. są tak samo bezbronne jak przedtem to jest właśnie koniec

Zawsze i wszędzie mnie dręczy pytanie 'dlaczego', dlaczego zatem miałaby mnie nie dręczyć przyczyna właśnie tego? Chociaż właściwie to pytanie retoryczne jest i w swojej naturze całkiem banalne - przecież moja bezdenna głupota tłumaczy absolutnie wszystko. jest to jedyny rytuał na jakim trochę się znam

Tak więc apiat, apiat, apiat, trybiki już pięknie naoliwione, ruszamy, proszę Państwa, na nowo po niepokojąco długim zastoju spraw elemetarnych. Z nową siłą, determinacją, podbechtując jeszcze bardziej tą maszynkę do mielenia wyrobów Karolopodobnych. werbel werbel wiem nic pięknego

I ten mechanizm, który niezmiennie mnie zadziwia - odnoszę w oczach tego systemu sukces i automatycznie wręcz zostaje we mnie wewnętrznie obietnica, że więcej nie będzie już nigdy, n-i-g-d-y. żyłeś ciągłymi skurczami jak we śnie łowiłeś chimery

Ekshibicjonizm, który wstyd mi uprawiać, przecież to nie do zrozumienia. Naprawdę mi jest okropnie wstyd, rozumiesz? z zimnym jabłkiem w dłoni na wysokim krześle


Tren Fortynbrasa


a ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę

43



Komentuj (5)

| apocalypse now |